sobota, 10 stycznia 2015

#1 ShiroixJeff

 Siedziałam na swoim łóżku pisząc coś na laptopie.Było grubo po północy.Wszyscy w domu już spali,tylko nie ja.Miałam się spotkać z kimś dla mnie ważnym.Obiecał, że się zjawi.Kątem oka dostrzegłam jakiś ruch.Oderwałam wzrok od ekranu i spojrzałam na okno.Po chwili uśmiechnęłam się i otworzyłam je wpuszczając przy tym chłopaka do środka.Zamknęłam za nim okno po czym upewniłam się że nikt go nie widział.Znów spojrzałam na niego.Chłopak trzymał nóż w dłoni i niebezpiecznie się do mnie zbliżył.Cicho się zaśmiałam po czym odłożyłam laptopa na bok.
-Jeff, skarbie wiesz, że się Ciebie nie boję?-przekrzywiłam lekko głowę w bok uporczywie wpatrując się w ciemne oczy chłopaka, wyczekując przy tym odpowiedzi, której z początku nie uzyskałam.Jeff przyłożył nóż do mojej klatki piersiowej po czym szeroko się uśmiechnął.Chyba się uśmiechał, tak mi się przynajmniej zdawało.
-Wiem to kotku.Przypominam ci, że Ty i twoje serce należycie tylko i wyłącznie do mnie-mówiąc to chłopak nachylił się nade mną po czym pocałował mnie w usta.Odwzajemniłam to po czym rękami oplotłam jego szyję.Usłyszałam brzdęk upuszczonego noża, a po chwili poczułam ciepło na swojej tali.Wtuliłam się w pierś chłopaka i pociągnęłam go w swoją stronę sprawiając przy tym, że chłopak upadł na łóżko.Zamruczałam cicho odklejając się od jego ust.Szybko odwróciłam wzrok lekko zarumieniona.Dawno nie spędzałam tak miło czasu z moim małym zabójcą
-Shiroi, kochajmy się tu i teraz-kiedy to usłyszałam zrobiłam się cała czerwona na twarzy.Z początku nie mogłam uwierzyć w to co przed chwilą powiedział.Kocham go, ale jestem za młoda na coś takiego, o wiele za młoda.Co prawda mam ukończone szesnaście lat, ale sami rozumiecie...
-Shiroi proszę...Wiesz jak mocno cię kocham-chłopak zaczął całować mnie po szyji.To było takie przyjemne uczucie, że aż ciężko było mu odmówić, ale stop! Shiroi weź się w garść! Przecież gdy mu odmówisz nie zostawi ciebie! Starałam się odciągnąć od myśli powiedzenia:Tak Jeff zróbmy to.Powoli zaczęłam przegrywać i już już miałam odpowiedzieć:Nie gdy chłopak położył ręce na moich piersiach.Zacisnęłam powieki i odwróciłam twarz w przeciwnym kierunku.                                       
-Jeff...Nie jestem na to gotowa-wymamrotałam bojąc się, że chłopak się zezłości.Ku mojemu zdziwieniu od razu zabrał ręce i ucałował mój policzek.                
-Skoro tak chcesz-uśmiechnął się ciepło do mnie po czym wygodnie ułożył się obok mnie.Odwróciłam się twarzą do niego i przytuliłam go.
Zamknęłam oczy, a Jeff głaskał mnie po głowie.Nie rozumiem niektórych ludzi.Czemu ani się go boją? Przecież jest taki uroczy, no i śliczny
-Jeff kiedy będę mogła zamieszkać z tobą?-otworzyłam oczy i uniosłam wzrok by mu się przyjrzeć.Co prawda chłopak miał rozcięte kącik ust,co przeszkadzało innym ale nie  mi.Zapewne dlatego, że się różnie od 'normalnych' ludzi.             
-Nie wiem tego...Wiesz przecież, że nikt o nas nie wie, a jakbyś się od razu do mnie wprowadziła mogłoby się zrobić nieprzyjemnie-z barwy głosu wnioskowałam, że smuciło go to wszystko.Doskonale go rozumiałam.Ucałowałam go w nos po czym schowałam twarz w jego piersi i ponownie zamknęłam oczy.Byłam bardzo zmęczona, jednak nie mogłam zasnąć.Nie teraz.Wiedziałam, że gdy tylko odpłynę chłopak bedzie musiał się ulotnić i nie wiadomo kiedy się z nim znowu spotkam.
-Shiroi muszę już iść-usłyszawszy ciepły głos chłopaka otworzyłam gwałtownie oczy i zacisnęłam ręce na jego koszuli.Błagalnym tonem wymamrotałam aby został jeszcze trochę, jednak on zaprzeczał iż musi wracać bo zaraz obudzą się moi rodzice i młodszy brat.Odwróciłam się na drugi bok i zacisnęłam ręce na pościeli.Nie chciałam patrzeć na chłopaka, byłoby mi trudniej się z nim rozstać
-Nie obrażaj się...-pocałował mnie w policzek po czym wstał i podniósł swój nóż
-Idź skoro musisz-mruknełam i nawet nie raczyłam na niego spojrzeć.Kiedy chłopak próbował spojrzeć mi w oczy położyłam się na brzuchu i powstrzymując szloch czekałam aż coś zrobi.Niestety nie doczekałam się tego.                  
-Do zobaczenia Shiroi-chłopak otworzył okno i wyskoczył przez nie gładko lądując na ziemi.Natomiast ja rozpłakałam się na dobre.
Wkrótce zasnęłam ze zmęczenia. Następnego dnia obudziłam się tak o szesnastej.Nikogo nie było w domu.Zeszłam na dół po schodach i znalazłam kartkę na blacie: 'Wyjechaliśmy do babci.Wrócimy za tydzień.Pieniądze są w szkatułce mamy'.Uśmiechnęłam się.Jeśli Jeff przyjdzie tej nocy bedzie mógł zostać dłużej.Tylko o tym marzyłam.Wieczorem usiadłam na parapecie i uporczywie wypatrywałam chłopaka.Mijały godziny a go jeszcze nie było.Chyba nie miał zamiaru mnie odwiedzić.Cicho westchnęłam po czym położyłam się na łóżku i przymknęłam oczy.Po upływie dwudziestu minut usłyszałam jakiś szelest-To pewnie szop-mruknęłam do siebie.Po chwili usłyszałam pukanie w okno.Odwróciłam się.W pewnej chwili zamarłam.To nie był Jeff.To był Laughing Jack.Wyjęłam nóż spod poduszki i skierowałam w jego stronę.Nie wiedząc czemu otworzyłam mu okno.Stanął przede mną i wpatrywał się w nóż.
-Shiroi myślisz że się wystraszę?-po chwili rozbrzmiał się jego psychiczny śmiech.Podszedł do mnie niebezpiecznie blisko i wyrwał mi nóż po czym przyłożył mi go do gardła.
-Teraz cię nikt nie uratuje...Nawet Jeff-Chłopak miał mi podciąć gardło gdy nagle usłyszałam jakiś trzask a po chwili łomot.                    
-Zostaw ją Jack-syknął Jeff i odepchnął go ode mnie tym samym stając w mojej obronie.Spojrzał na mnie z troską po czym spytał:
-Nic ci nie jest?-najwyraźniej się martwił.Uśmiechnęłam się blado do chłopaka i pokiwałam głową na znak, że wszystko ze mną w porządku.
-Jeffrey...Miło cię widzieć-mruknął Jack po czym zniknął i pojawił się na łóżku obok mnie.Objął mnie w tali i przysunął do siebie a wolną ręką chwycił mój podbrudek 'każąc' mi patrzeć mu w oczy-Ciekawe co teraz zrobisz...-pocałował mnie w usta.Z całych sił starałam się go odepchnąć od siebie jednak to nie dało rezultatów.Po chwili znów zniknął i tym razem pojawił się obok mojego ukochanego.Spojrzałam na nich obu spanikowana tym co zaszło.Jeff zacisnął palce na rączce od noża, a po chwili zbliżył się do mnie i uniósł go do góry.Siedziałam przerażona i nie mogłam nic z siebie wydusić.Po chwili jednak wymamrotałam:    
-Proszę nie rób mi krzywdy-po moich policzkach spłynęły łzy.
Czarnowłosy wysłuchał mojej prośby i zwrócił się w stronę winowajcy:
-To za Shiroi-rzucił się na niego i poczoł dźgać go nożem w klatkę piersiową.Po trzech ciosach Jack zmienił się w chmarę czarnego dymu i zniknął.Ten tchórz po prostu uciekł.Zacisnęłam rękę na pościeli po czym ze strachem w oczach spojrzałam na osobę którą kochałam najmocniej na świecie.
-Należysz do mnie...A ten kto cię choćby dotknie...zginie-spojrzał na mnie a chwilę później przytulił i odłożył umazany krwią nóż na szafeczkę.          
-Przepraszam, że nie zdołałam go odepchnąć-wymamrotałam i wtuliłam się w jego pierś.Chłopak zaczął głaskać mnie po głowie.                                                      
 -Nie przepraszaj mnie...Co prawda zabolało mnie to co zobaczyłem-cicho westchnął.
Jeffa to bolało? Nie mogłam z początku uwierzyć w jego słowa.Pocałowałam go w usta i pogłaskałam go po policzku z lekkim uśmiechem na twarzy.      
-Proszę zapomnijmy o tym...Moich rodziców i brata nie będzie do poniedziałku...Zostaniesz tutaj?-spytałam niepewnie i spojrzałam mu w oczy.Zależało mi na tym by odpowiedział 'tak'. Przez chwilę siedzieliśmy w zupełnej ciszy.Denerwowałam się, nawet nie wiem czemu.Może dlatego, że nie chciałam go ponownie stracić.Po chwili chłopak cicho westchnął.Od razu wiedziałam co to oznacza.Zastanawia się jak delikatnie odmówić.                                        
-Oczywiście, że zostanę...-uśmiechnął się ciepło a po chwili pocałował mnie w czoło.Zatkało mnie.Jeff się zgodził.Po chwili uśmiechnęłam się szeroko i mocno go przytuliłam.                              
-Dziękuję Ci!-pocałowałam go w nosek.Cieszyłam się jak głupia.Pogłaskałam ją go po policzku-Idziemy na dół?-spytałam patrząc mu prosto w oczy.Miałam ochotę obejrzeć jakiś film wtulona w niego
-Jeśli chcesz...-obydwoje wstaliśmy i  zeszliśmy na dół po kręconych schodach.Usiedliśmy na kanapie, a ja włączyłam telewizor.                                   
-To co oglądamy?-spojrzałam na chłopaka.Znając życie i go odpowie, że horror.Ja jednak wolałabym komedię, najlepiej romantyczną.
-Komedię romantyczną...-Kiedy to usłyszałam zatkało mnie.Jeff i komedia romantyczna?Czy to koniec świata?A może on potrafi czytać w myślach?
-Kim jesteś i co zrobiłeś z Jeffreyem?-uważnie mu się przyjrzałam.A co jeśli to jakiś robot?Hm...prawdopodobne...Ale czy wtedy nie byłby taką ciepłą kluseczką...Pogubiłam się już.Po chwili chłopak się cicho zaśmiał
-To ja Jeff...-odpowiedział z uśmiechem i pocałował mnie w szyję.To jednak był on.Uśmiechnęłam się lekko po czym wtuliłam się w jego pierś.Ziewnęłam i przymknęłam oczy.
Ciąg Dalszy Nastąpi...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz